|
Adam Hanuszkiewicz jest jednym
z najwybitniejszych współczesnych reżyserów i aktorów teatralnych.
Jego chwyty sceniczne, między innymi hondy z Balladyny czy drabina z Kordiana,
przeszły do historii.
Urodził się we Lwowie 16 czerwca 1924 roku.
Debiutował w teatrze w roku 1945, spędził więc na scenie
już blisko 60 lat.
„Teatr Hanuszkiewicza” (tak nazywany w Polsce) gościł w latach 1963–1995
we wszystkich
prawie stolicach państw europejskich od Paryża i Londynu po Moskwę i Helsinki.
W latach 1956–63 był dyrektorem artystycznym Telewizji Polskiej. Realizował w tym czasie,
jako jedyny w Europie, klasyków wielkiej literatury europejskiej, między innymi
Moliera, Shakespeare'a, Dostojewskiego, Czechowa, Twaina, Eliota, Sartre'a oraz klasykę
narodową od Mickiewicza po Mrożka i Gombrowicza.
Przez czternaście lat grał, reżyserował i dyrektorował w Teatrze Narodowym
w Warszawie (od 1968 do 1982 roku). Prowadził tam dwie sceny. Jego przedstawienia klasyki
grane były latami, osiągając liczbę pięciuset (Wesele
Wyspiańskiego, Balladyna Słowackiego i Miesiąc na wsi Turgieniewa). Frekwencja
widowni sięgała 100% w skali rocznej (dokładnie 96,2%).
Był to jedyny teatr w Europie, przed którym
sprzedawano na czarnym rynku bilety
w cenie większej niż dziesięciokrotność zwykłej.
Przez całe swoje życie, po dziś dzień, wywołuje swoimi przedstawieniami skrajne opinie.
Recenzenci gazet codziennych piszą o nim od lat „wymóżdżacz teatru polskiego”, „jak się
jest na dnie teatru polskiego, spod spodu słychać pukanie Hanuszkiewicza”, „niszczyciel
kultury polskiej”.
Obecnie jest dyrektorem Teatru Nowego.
W roku 1990 Adam Hanuszkiewicz wydał w Wydawnictwie BGW książkę „Psy,
hondy i drabina”.
W 2003 roku nakładem Wydawnictwa Do ukazała się książka
Adama Hanuszkiewicza
pt. „Zbyt duża różnica płci...”,
Człowiek, który rozumie życie i być może dlatego potrafi mądrze się nim
cieszyć. Znajduje to odzwierciedlenie w jego życiowym motto, szczególnie
ciekawym w kontekście jego najnowszej książki: „Wszystko marność
nad marnościami, ale od czasu do czasu – jakże rozkoszna!”.
|