|
|||||||||
|
| |||||||||
Wydawnictwo Do
Ostatnia aktualizacja: Zgodność ze standardami: XHTML 1.0 CSS 2.1 | Od Autora Poniższy tekst jest wstępem Adama Hanuszkiewicza do książki „Zbyt duża różnica płci...”. Już dawno chciałem napisać książkę o kobietach, mężczyznach oraz ich wzajemnych relacjach. Robiłem nawet notatki z obserwacji, jakie poczyniłem. Zapisywałem też autentyczne scenki, które zrelacjonowali mi znajomi. Zachowanie bohaterów tych historii wydawało mi się kiedyś kuriozalne, paradoksalne. Sądziłem, że wynikało ze skrzywień psychicznych. Dzisiaj myślę inaczej. Człowiek jest niewinny, został zaprogramowany przez geny, środowisko, wychowanie i to one nim kierują. A wmówiono mu, że ma wolną wolę. Raz już spróbowałem napisać książkę. Nosiła tytuł Psy, hondy i drabina. Kiedy ją tworzyłem, codziennie wypełniałem dwadzieścia stron maczkiem. „Świetne – mówiła Kucówna – pisz dalej!”. I tak pisałem przez całe sześć tygodni, po czym, dochodząc do finału, dostałem... zawału! Ciśnienie 240 na 140, dreszcze, raptem 80 na 50, szczękanie zębami, i znów 240, dreszcze, znikąd pomocy! Kucówna akurat w Warszawie, ja na zabitej dechami wsi, w Hucie Jeżewskiej. Jedyny telefon, który działał od przypadku do przypadku, u wójta, sześć kilometrów od naszego domu! Był wprawdzie ze mną teść, ale poważnie chory na serce – bałem się, że gdy mu powiem, sam dostanie zawału i umrze! Pomyślałem: „Cholera, czyżby los sobie ze mnie zadrwił? Czy muszę tak głupio umrzeć, po tym jak wyrzucono mnie z teatru i napisałem książkę?! Ale kicz, niech to szlag jasny trafi!”. Było to w osiemdziesiątym trzecim roku, w sierpniu. Ten atak trwał trzy godziny. Pozostała mi po nim skaza na sercu. A książka? Przestała mnie interesować, gdy ją napisałem. Adam Hanuszkiewicz | ||||||||